Początki
Jak się zaczęło
Przygodę z naturalnymi kosmetykami zaczęłam od mazideł pielęgnujących moje dzieci — nie było mowy, bym nakładała na niemowlęta coś, czego sama nie mogłabym zjeść.
Z czasem tłuste mazidła przekształciłam w kremy dla kobiet, które nie chciały rezygnować z komfortu łatwo wchłanialnego kremu. Łączyłam oleje z hydrolatami, dobierając je pod różne potrzeby — i tak powstały kremy typu „wooow!”.